piątek, 28 czerwca 2013

Tępienie czarownic w średniowieczu.

Jeśli połączyć słowa inkwizycja i średniowiecze, wyjdzie nam tępienie czarownic. Głównym zadaniem inkwizycji było wytępienie heteryków. Do heteryków zaliczano przede wszystkim osoby posądzane o kontakt z szatanem. Ślepota kościoła doprowadziła przeto do śmierci wieluset niewinnych kobiet. Kobiet nazwanych wiedźmami tudzież czarownicami. Czarnoksiężników w średniowieczu dzielono według intencji. Dobre miały czynić czarownikiem,  złe czarnoksiężnikiem. Było to tzw. rozgałęzienie intencyjne. Korona chrześcijaństwa łatwo uległa wpływom inkwizytorów. W 1478 roku spisano dokument zwany Malleus Malleficarum. Jest to meritum naszych dzisiejszych zajęć. Był to pewnego rodzaju podręcznik inkwizytora. Księga, w której opisywano najrozmaitsze sposoby tępienia czarownic. Oprócz części sądowniczo-wykonawczej, zawierała także (w 2 pierwszych częściach) opis magii i jej podział wraz z dyskusją  na temat samego jej istnienia. Kobiety były niewinnie posądzane mianem opętanych tudzież uprawiających czary. Były one posądzane o czary w wyniku głupoty ludzi, bo oni bali się kobiet, które np. uzdrawiały. W średniowieczu kobiety nie miały tylu praw, co dziś. Mąż posądzający małżonkę o zdradę, zwracał się do kościoła, rozmaicie kłamiąc na jej temat. Sąsiad, któremu sublokator porwał koguta, biegł do inkwizytora, nazywając jego działania wpływem szatana. Tortury pełniły służebną rolę wobec postępowania dowodowego. Były więc podporą przy analizie dopatrzeń przy sądzeniu domniemanych wspólniczek Piekielnego władcy. "Młot na czarownice" oraz inne podręczniki instruowały, jak na pierwszy rzut oka rozpoznać czarownicę, w jaki sposób zmusić je do przyznania się do winy, jak wykorzystać informację donosicieli, jak długo torturować podejrzanego oraz w jaki sposób to czynić, by od razu nie zabić. Tortury to wszelkie formy zadawania cierpień fizycznych lub psychicznych dla wymuszenia naszej woli. Tortury były też używane jako kara. Nieważne, czego by taka osoba nie zrobiła, to i tak poniosłaby śmierć. Wyrzekłaby się czarów - i tak by ją zabito lub poddano próbie. Potwierdziłaby, że miała kontakt z magią - szła na stos. Próby takie (pierwszy przypadek) nazywamy Ordaliami. Nie była to tortura, jednak sprawiała niemało bólu. Zaliczamy do takich prób  między innymi :
- próbę ognia
- próbę wody (gorącej i zimnej)
- próbę łez
Próba ognia polegała na przypalaniu ciała. Jeżeli rany się goiły - kobieta była autentyczną wysłanniczką diabła. 
Próba wody polegała na zanurzeniu kobiety w wodzie. Jeżeli się topiła, była niewinna. Było to głupie, gdyż jeśli kobieta szła na dno, ratować musiała ją rodzinna, ewentualnie jakiś chłop o wielkim sercu.
Próba łez, polegała na tym, że inkwizytor zaklinał kobietę na łzy Chrystusa. Jeżeli ta zapłakała - była uniewinniona. 
W 1215r. miał miejsce sobór, podczas którego zakazano stosowania ordaliów.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz